O istnieniu kombuchy/kombuczy dowiedziałam się niedawno. Mało polskiej literatury na ten temat, a dużo informacji na blogach i w innych zakamarkach internetu. Na moje szczęście w książce Małgorzaty Caprari pt.
Herbata można się dowiedzieć co nieco o kombuchy. Dużo informacji też jest na stronie
Kombucha (Kombucza), z tego co widzę, autor korzystał z różnych książek zagranicznych. Bardzo ciekawy artykuł też jest na
Kaila Natura. Bardzo chętnie dokonuję analizy tekstu, ale lwią część zostawiam Wam do przeczytania na stronach, które zalinkowałam.
Dzisiaj dostałam 1 naleśnikowy egzemplarz - córkę - matka została u właścicielki i od jutra biorę się za fermentację naparu herbacianego z kombuchą.
 |
Dojrzały grzybek herbaciany
źródło |
Grzyb czy nie grzyb? Dużo osób się oburza, że to nie grzyb. Algi też nie. Po prostu zespół bakterii i drożdży żyjących w symbiozie ze sobą. Kombucha jest kombuchą. Podobno smakuje jak wino (z czarnej herbaty taki ma smak - ale to już zależy od prędkości fermentacji) lub sok jabłkowy. Na co pomaga? Na wszystko. Podobno. Stosowany jest w medycynie ludowej jako środek przeciwreumatyczny (przez kwas glikuronowy), pełni funkcję probiotyku, jak to kiszonki w swym zwyczaju mają, ponieważ zawierają kwas mlekowy. Ponadto pozytywnie wpływa na cerę i przewodnictwo nerwowe, bo zawiera witaminy z grupy B (ach te kochane drożdże!). W każdym bądź razie jestem ciekawa jak wpływa na organizm. Pija się 0,5 szklanicy dziennie tego (czasem śmierdzącego) napoju.