piątek, 6 czerwca 2014

Niewypał z kombuczy

Jak pisałam wcześniej - wzięłam się za hodowlę kombuczy. Wyszło na to, że jeden taki grzybek starcza na 2 razy. Albo za niska temperatura, albo za mało cukru. Za pierwszym razem wyszła mi całkiem dobra z tej białej herbaty, ale po tym jak zrobiłam z miodokrzewem... To był błąd. Kombucza do wylania i wyrzucenia, no chyba, że ktoś lubi ocet.
Podrzucam zdjęcia z kombuczowej białej herbaty, niestety za dużo grzebałam i nie powstała nowa kolonia :<
I dzień
I dzień
III dzień - zaczęło się coś tworzyć,
mogłam zostawić, by się ocet zrobił.
Byłaby kolejna kombucza


wtorek, 20 maja 2014

"Grzyb" herbaciany Kombucha

O istnieniu kombuchy/kombuczy dowiedziałam się niedawno. Mało polskiej literatury na ten temat, a dużo informacji na blogach i w innych zakamarkach internetu. Na moje szczęście w książce Małgorzaty Caprari pt. Herbata można się dowiedzieć co nieco o kombuchy. Dużo informacji też jest na stronie Kombucha (Kombucza), z tego co widzę, autor korzystał z różnych książek zagranicznych. Bardzo ciekawy artykuł też jest na Kaila Natura. Bardzo chętnie dokonuję analizy tekstu, ale lwią część zostawiam Wam do przeczytania na stronach, które zalinkowałam.
Dzisiaj dostałam 1 naleśnikowy egzemplarz - córkę - matka została u właścicielki i od jutra biorę się za fermentację naparu herbacianego z kombuchą.
Dojrzały grzybek herbaciany
źródło
Grzyb czy nie grzyb? Dużo osób się oburza, że to nie grzyb. Algi też nie. Po prostu zespół bakterii i drożdży żyjących w symbiozie ze sobą. Kombucha jest kombuchą. Podobno smakuje jak wino (z czarnej herbaty taki ma smak - ale to już zależy od prędkości fermentacji) lub sok jabłkowy. Na co pomaga? Na wszystko. Podobno. Stosowany jest w medycynie ludowej jako środek przeciwreumatyczny (przez kwas glikuronowy), pełni funkcję probiotyku, jak to kiszonki w swym zwyczaju mają, ponieważ zawierają kwas mlekowy. Ponadto pozytywnie wpływa na cerę i przewodnictwo nerwowe, bo zawiera witaminy z grupy B (ach te kochane drożdże!). W każdym bądź razie jestem ciekawa jak wpływa na organizm. Pija się 0,5 szklanicy dziennie tego (czasem śmierdzącego) napoju.

sobota, 17 maja 2014

Skąd się wzięła nazwa bloga?

Blog blogiem, ale nazwa też się musiała skądś wziąć. Krótko nad tym myślałam, a jak wymyśliłam to zastanawiałam się bardzo długo. No i się przyjęło.

Zaczęło się od bawełny. W szkole (znowu ona! ;) ) na farmakognozji mieliśmy zajęcia o materiałach opatrunkowych, więc jak to na zajęciach oglądaliśmy preparaty. Kiedyś inny uczeń wyhodował taką bawełenkę, więc stwierdziłam, że też spróbuję. Czemu nie?
Szybko wzeszła, niestety większość została zjedzona przez mszyce (udało mi się uratować 2 sadzonki z 20). Następnie pojawiły się przędziorki, bo nie za często podlewałam (nie było ich u mnie w pokoju, tylko u brata, więc co ja będę wchodzić - zleciłam mu to zadanie i niestety nie wykonał go porządnie - wszystko trzeba samemu robić). Mszyce zlikwidowałam opryskami maceratu z czosnku. Przędziorki w końcu też - preparatem Magus 2000. Z 2 sadzonek udało mi się zebrać tylko 3 torebki, bo część odpadła przez to, że łodygę nadgryzły te wredne szkodniki.
Bardzo dużo wysiłku kosztowało mnie zdobycie informacji jaka to bawełna. Szukałam, szukałam i znalazłam - bawełna indyjska (Gossypium herbaceum). Już wiecie skąd nazwa bloga ;)

Gdybym wcześniej wiedziała, że mam w domu książkę Egzotyczne rośliny lecznicze w naszym domu autorstwa Andrzeja Sarwy to hodowla byłaby dużo łatwiejsza. W przyszłości mam zamiar lepiej się zająć bawełną, bo kilka nasionek mi zostało po tym jak podzieliłam łupy. Najchętniej bym posadziła odmiany ozdobne - niestety do kupienia za granicą, np. tu. Podobają mi się odmiany MSB brown & MSB green a najbardziej odmiana Nigrum.

O mojej hodowli w skrócie oraz zdjęcia tutaj.


Kiedyś napiszę więcej o bawełnie, sen mnie goni!