sobota, 12 lipca 2014

Chwast na medal! Przyłączam się do akcji :)

Jest lato, można spacerować (czasem nawet na działkę), biegać, śmiać się i skakać - najlepiej w weekend lub po pracy (czytaj: sobota po południu ;) ). Są także wakacje (szczęśliwcy!), można szaleć! Można się także czegoś nauczyć.
W zeszłym roku zbierałam chwasty, chwaściki do zielnika. Nie były to może zwykłe rośliny pozytywnie wpływające na organizm, niektóre nawet nie były chwastami, ale ciiii...cho sza! W tym roku utworzyłam swojego bloga, rozejrzałam się po innych i niedawno zauważyłam akcję u Herbiness, której blog słynie z cudownych akcji (np. Uwolnić goździki). Zatem do dzieła! Która roślina zdobędzie medal? Czy królowa jest tylko jedna?



Dziś przypadkowo trafiłam na świetną sentencję R.W. Emersona w bezpłatnej aptecznej gazetce (nie, nie w Modzie na Zdrowie, a w broszurce Labofarmu): Chwast to roślina, której zalety nie zostały jeszcze odkryte. Jak wiele prawdy zamieszczono w jednym prostym zdaniu ;) W ramach akcji chwastowej wybraliśmy się z Nivellgionem na działkę. Czemu tam było tak mało chwastów? Trawa była skoszona, więc nie pochodziłam sobie boso. Chciałam, ale cóż - kłuła w stopy. Z tych chwastów co znam zabrakło mi krwawnika lekarskiego (Achillea millefolium), tasznika pospolitego (Capsella bursa-pastoris), glistnika jaskółczego ziela (Chelidonium maius), stokrotki pospolitej (Bellis perennis), ale za to znalazłam inne roślinki, takie jak:

1. Wilczomlecz ogrodowy (Euphorbia peplus)
Zwykle nic z tym chwastem nie robię, nie mam żadnych brodawek ani raka kolczystokomórkowego, na który podobno bardzo dobrze działa (taki tam eksperyment przeprowadzono). Znalazłam obok ofiarę moich niecnych czynów (^^). Posmarowałam pseudokurzajkę (jakiś dziwny odcisk na dłoni, który się nie rozprzestrzenia) i sok mleczny bardzo szybko się wchłonął w ognisku otoczonym lekko zrogowaciałym naskórkiem. Kiedyś przeczytałam w Roślinach trujących autorstwa Mowszowicza, że sok mleczny barwi krowie mleko na kolor czerwony - muszę spróbować - na pewno nie z tym kartonowym świństwem ;)
Wilczomlecz ogrodowy
Sok mleczny
2. Kielisznik zaroślowy (Calystegia sepium)
Zwykle stosuje się napary z korzenia i ziela. Działa przeczyszczająco. Jeszcze nie próbowałam, ale jeszcze senes mi zalega w szafie. Nie mam aktualnie problemów z zaparciami, więc kielisznik odpada w stosowaniu.
Kielisznik zaroślowy
3. Skrzyp polny (Equisetum arvense)
Najlepiej stosować w odwarze płukankę na włosy (pamiętać by woda nie wrzała) w połączeniu z pokrzywą. Staram się tak robić, a raz na jakiś czas zasuplementuję sobie kapsułki/tabletki z wyciągiem ze skrzypu. Można również pić odwar - działa moczopędnie i wzmacniająco na włosy, skórę i paznokcie.
Skrzyp polny
4. Pokrzywa zwyczajna (Urtica dioica)
Znakomicie oczyszcza organizm, orzeźwia. Osoby z reumatyzmem zrywają ziele ze względu na zawarty w nich kwas mrówkowy. Piłam sok (wyciskany na świeżo) z pokrzywy - smaczny. To samo mogę powiedzieć o herbatce. Odwary i napary stosowane są w płukankach i wewnętrznie. Tonik z pokrzywy nie byłby taki zły, a może nawet uregulowałaby mi gruczoły łojowe na nosie? Na skórę głowy działa przeciwłupieżowo, wewnętrznie - obniża ciśnienie krwi, zwiększa poziom hemoglobiny, poprawia trawienie, działa przeciwbiegunkowo. Korzeń ma mocniejsze działanie.
Pokrzywa zwyczajna - kwiaty
Pokrzywa zwyczajna













5. Koniczyna łąkowa (Trifolium pratense)
Znana z półek aptecznych jako suplement diety na menopauzę. Odwary z ziela i kwiatów niwelują mokry kaszel, poprawia apetyt i działa moczopędnie. Zewnętrznie do płukanek, okładów i kąpieli - przy świądzie, stanach zapalnych, ułatwia gojenie się ran. Mama doradziła mi zrobić sobie płukankę z ziela koniczyny - włosy podobno stają się mięciutkie. Kiedyś spróbuję. Na razie cieszę się słodkim smakiem kwiatków w ustach. Kwiatek po kwiatuszku.
Podobno miód koniczynowy wzmaga apetyt, działa lekko uspokajająco. Coś dla mnie!
Koniczyna łąkowa
Amciu, amciu!
6. Bluszcz pospolity (Hedera helix)
Stosowałam syrop na kaszel z wyciągiem z bluszczu i pomógł.  Chętnie skorzystam z okładów na brzuch i nogi ze zmiksowanych liści, ponieważ działa ujędrniająco - jak glinka czarna!
Pnij się, pnij! Bluszczu!
7. Dziurawiec zwyczajny (Hypericum perforatum)
Antydepresant, działa ochronnie na wątrobę. Należy pamiętać, by nie panoszyć się w promieniach słońca po wypiciu 'herbatki' dziurawcowej. Przy terapii hormonalnej (głównie antykoncepcji) nie stosujemy dziurawca, no chyba, że chcemy, by nie zadziałało. Zewnętrznie stosowany ułatwia gojenie się ran, odleżyn. Leczy bóle mięśniowe i nerwobóle. Podam Wam pospolity przepis na olej z dziurawca:

10 łyżek suszonego ziela skrapiamy etanolem 40% (wódką), wsypujemy do słoika , zalewamy olejem, by przykrył kwiaty. Zamykamy słoik. Ustawiamy w słoneczne miejsce na kilka tygodni, od czasu do czasu wstrząsamy. Olej nabiera czerwonego odcienia. Po 2-3 tygodniach olej zlewamy do butelki z ciemnego szkła, cedząc przez zwitek waty owinięty w gazę. Olej można stosować dziennie po 1 łyżeczce - przeciwzapalnie, żółciotwórczo, wzmacniająco. 2-3 razy łyżeczkę w stanach depresyjnych.
Dziurawiec zwyczajny
ziele dziurawca














Kto jest zwycięzcą? Powiem Wam kto nie jest dla mnie zwycięzcą, bo ma wąskie spektrum działania - kielisznik zaroślowy. Reszta to królowe wśród tych chwastów, które widziałam. Gratuluję zwyciężczyniom! Do zobaczenia w kubku i poza kubkiem! ;)

Medal dla roślinek. Tadaaam:
Polecam wzięcie udziału w akcji! Ogród nie musi być wyłącznie miejscem dla ozdobnych kwiatów ;)

Pozdrawiam Was weekendowo! :D

10 komentarzy :

  1. Spodziewałem się zdjęcia z tymi borówkami, na które polowałem, bo obecnie pamiętają je (bardzo dobrze!) już tylko moje kubki smakowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojna Twoja rozczochrana ;) Będzie też o tym

      Usuń
  2. super akcja! z twoich chwastów wybrałabym chyba kończynę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na stronę Herbiness do zapoznania się :)
      Koniczyna ma wiele właściwości tak jak pokrzywa (może trochę mniej)

      Usuń
  3. Nie mam niestety ogrodu :( ale będę wiernie kibicować akcji - z przedstawionej gromadki kosztowałam "na żywca" jedynie koniczyny :) słodka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melisa jest jeszcze smaczna (nie ma jej tutaj, ponieważ nie jest traktowana na ogródku jako chwast). Żułam listek i stwierdzam, że smaczniejsza niż herbata :) Warto próbować ziółek (nie tych trujących oczywiście ;) )

      Usuń
  4. Super blog i fajna osobowość:)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nieobraźliwe komentarze. Obrażania nie popieram.
Nie chciałabym również SPAMu. SPAM jest dobry ze SPAMem wśród SPAMu, ale nie tutaj, więc komentarze z tego działu będą usuwane. Pod SPAM podchodzą również prośby o wspólną obserwację (i tak patrzę na blogi komentatorów - jeśli są).
Nie przejmujcie się, że od razu komentarze się nie wyświetlają - są weryfikowane.